Wydanie nr: 4 (207) LIPIEC 2022
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew











Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Pęknięta solidarność na rzecz pokoju...

Pokój jest jednym z podstawowych praw człowieka. Tymcza¬sem media, zwłasz¬cza elektroniczne, donoszą coraz więcej informa¬cji o brutalności wojsk rosyj¬skich w Ukrainie. Potwierdze¬niem tego są nocne bombar¬dowania miast, strzelanie do ludności cywilnej, grabie¬że mienia ukraińskiego na skalę masową. Skrajnym wy¬razem pustyni aksjologicznej, jaka panuje w szeregach armii agresora, jest wykorzystywa¬nie social mediów do prze¬chwalania się żołnierzy ro¬syjskich barbarzyńskimi czynami. Taki medialny obraz wojny toczącej się tuż za polską granicą od ponad dwóch miesięcy rodzi szereg wątpliwości co do solidarności i działań podej¬mowanych przez społecz¬ność międzynarodową w celu wygaszenia tego konflik¬tu. Wątpliwości te dotyczą działań wielu instytucji mię¬dzynarodowych, skuteczno¬ści prawa międzynarodowe¬go, efektywności sankcji po¬litycznych i gospodarczych, jakie zostały nałożone na Rosję, oraz jakości solidarno¬ści państw w tej trudnej sytu¬acji nie tylko dla Ukrainy, ale też dla Europy i świata. .( Na zdjęciach Autorzy artykułu. Od lewej prof. dr hab. Marian Gorynia oraz prof. Bronisław Sitek. Foto – Archiwum.)

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że starcie zbrojne Rosji z Ukrainą nie jest zwykłym konfliktem. W każdej chwili może on się przerodzić w konflikt euro¬pejski z użyciem nawet broni chemicznej czy nuklearnej. Z narracji polityków i mediów rosyjskich wynika, że zagro¬żone agresją są również kraje nadbałtyckie, Mołdawia, a nawet Polska.

Negatywne doświadczenia skutków wojen XX wieku, przyjęte w konsekwencji kon¬wencje dotyczące praw czło¬wieka, zawarte układy pokojo-we i gospodarcze wydawały się gwarantować ład pokojowy na długie dziesięciolecia, a może nawet i wieki. Ugrunto¬wywało się przekonanie, że równowaga sił militarnych i gospodarczych pozwoli zbu¬dować międzynarodową soli¬darność państw i narodów na rzecz pokoju. Jednak reakcja świata na wojnę wywołaną przez Rosję i jej słaba skutecz¬ność pokazała wyraźne pęk¬nięcie globalnej solidarności na rzecz pokoju.

Najbardziej zaangażowane w wygaszenie konfliktu między Rosją a Ukrainą są lub powinny być instytucje mię¬dzynarodowe, zwłaszcza ONZ, NATO i Unia Europejska. Pierwsza z tych organizacji ogranicza się do publikacji doniesień o brutalnych działa¬niach wojsk rosyjskich lub używaniu zakazanej na pod¬stawie konwencji broni fosfo¬rowej (protokół III konwencji genewskiejz 1977 r.) czy amunicji kasetowej (konwen¬cja z Dublina 2008 r. Rosja nie jest sygnatariuszem tej kon¬wencji). Przy pięciu głosach sprzeciwu, 35 głosach wstrzy¬mujących głosami 141 państw Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję potępiającą agresję Rosji na Ukrainę. Te i inne działania ONZ nie przy¬czyniły się jednak do wstrzy¬mania działań wojennych i opuszczenia Ukrainy przez wojska rosyjskie.

Z kolei Unia Europejska potępiła agresję Rosji na Ukra¬inę, stwierdzając pogwałcenie prawa tego państwa do samo¬stanowienia i integralności terytorialnej. Sukcesywnie wprowadzane są sankcje go¬spodarcze i polityczne przy jednoczesnym wsparciu hu¬manitarnym, finansowym, materialnym i politycznym. Przejawem solidarności z Ukrainą była wizyta kilku premierów i prezydentów państw unijnych w Kijowie pomimo działań wojennych. Jednak z tej solidarności wy¬łamało się kilka państw euro¬pejskich, a kilka następnych nie zajęło jednoznacznego stanowiska.

Skuteczność NATO


Najbardziej skuteczne dzia¬łania zostały podjęte przez NATO. Dowodem tego jest wy¬raźne wzmocnienie wschod¬niej flanki NATO różnymi for-macjami wojska. Niewątpliwie wojska sojuszu pełnią rolę od¬straszającą dla potencjalnego agresora. Nie wiadomo jednak, jaka jest ich rzeczywista zdol¬ność bojowa.

W kontekście wojny Rosji z Ukrainą rodzi się też pytanie dotyczące skuteczności prawa międzynarodowego. Począw¬szy od ONZ-towskiejpo-wszechnej Deklaracji praw człowieka z 1948 r., wszystkie późniejsze deklaracje i kon¬wencje zawierały analogiczne rozwiązania. W memorandum budapeszteńskim o gwaran¬cjach bezpieczeństwa z grud¬nia 1994 r. USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich działań zmie¬rzających do użycia siły prze¬ciwko temu państwu. Te i wiele innych aktów prawa międzyna¬rodowego nie okazały się wy¬starczającym fundamentem dla pokoju. Nie stały się też fundamentem solidarności międzynarodowej na wypadek, gdyby któreś państwo dążyło do wojny z pogwałceniem su¬werenności i integralności in¬nego państwa.

Nadzieja w skuteczności sankcji

W obliczu niedoskonałości prawa międzynarodowego i nieskuteczności rozwiązań politycznych wielkie nadzieje na zakończenie wojny w Ukra¬inie pokładano i pokłada się nadal w sankcjach nałożonych na Rosję. Odnośnie do ich za¬kresu, skuteczności, czasu obowiązywania warto zwrócić uwagę na kilka okoliczności. Sankcje gospodarcze oznaczają zakazy dokonywania okre¬ślonych transakcji z podmiota¬mi z kraju agresora. Pierwsze były sankcje o charakterze handlowym, czyli zakaz eks¬portu i importu określonych dóbr i usług do i z Rosji. Doty¬czyły przede wszystkim dóbr wysokich technologii, wyko¬rzystywanych m.in. w celach militarnych. W ramach tej ka¬tegorii sankcji USA nałożyły klauzule, które przewidywały, że amerykańskie dobra nie mogą być reeksportowane bez pozwolenia. Miało to przeciw¬działać omijaniu zakazu i dal¬szemu eksportowi z państw trzecich do Rosji. Kolejne sankcje dotyczyły sektora fi¬nansowego: zamrożono akty¬wa niektórych banków rosyj¬skich. Do tych działań pierwot¬nie nie przystąpiła Szwajcaria, gdzie konta bankowe ma wielu rosyjskich oligarchów. Potem uległo to jednak zmianie. Na¬leży także wymienić sankcje nałożone na konkretne osoby, obejmujące np. zakaz wjazdu czy zamrożenie aktywów bę¬dących ich własnością.

Po drugie, warto zwrócić uwagę na znaczne wahania nastrojów co do zakresu, soli¬darności i skuteczności wpro¬wadzanych sankcji. Widać kilka postaw. Jedna z nich to programowy i konsekwentny sceptycyzm w podejściu do sankcji nakładanych na Rosję. Podkreśla, że sankcje nie mogą być skuteczne w krótkim okresie ze względu na rezerwy finansowe i materiałowe zgro¬madzone przez to państwo.

Takie postawienie sprawy było niekiedy krytykowane za to, że mogło wzmacniać u agresora poczucie pewności siebie i bezkarności. Kore-spondowało zresztą z aneksją Krymu przez Rosję w 2014 r., kiedy to jedność i determina¬cja świata zachodniego były bardzo ograniczone. Podjęte wówczas przeciwdziałania w stosunku do działań Rosji za¬kończyły się niepowodzeniem.

Druga postawa to dość na¬iwna - jak się okazuje - wiara w możliwości sankcji, bazująca na początkowej zgodności, solidarności i zdecydowaniu Zachodu. Porozumienie, jakie zdołał on osiągnąć w ciągu pierwszego weekendu wojny rosyjsko-ukraińskiej, pozwala¬ło zbudować przekonanie, że przyjęte i zapowiadane sank¬cje są bez precedensu i rady¬kalne. Jako najbardziej dotkli¬wą oceniano blokadę środków rezerwowych Banku Rosji utrzymywanych w postaci za¬pisów elektronicznych w bankach amerykańskich i za¬chodnioeuropejskich.

Te i inne zapowiadane posu¬nięcia dawały podstawy na¬dziei, że w stosunkowo krót¬kim czasie pojawią się w Rosji problemy zaopatrzeniowe bi-jące w kontynuowanie agresji, a także, że dojdzie do wzrostu niezadowolenia społecznego, które mogłoby się przyczynić do przesilenia politycznego w Moskwie.

Żadna z tych postaw nie okazała się prawdziwa. Obraz następstw przyjętych sankcji dobrze określa postawa reali¬styczna. Według niej mają one wprawdzie swój wymiar ruj¬nujący gospodarkę rosyjską, ale nie działają natychmiast.

Wynika to z kilku powodów. Sankcje mają ograniczony charakter przedmiotowy. Pewne rodzaje obrotu podle¬gają sankcjom, a inne nie. Najwięcej kontrowersji wywo¬łuje brak sankcji na import węglowodorów z Rosji do UE. Dzienna wartość importu pa¬liw osiąga kilkaset milionów euro, a regulowanie zobowią¬zań z tego tytułu nie podlega blokadzie systemu SWIFT.

Strach o zmniejszenie dobrobytu

Wydaje się, że Europa nie jest gotowa do podjęcia krót¬koterminowych decyzji o zaka¬zie importu tych surowców z Rosji, argumentując, że dopro¬wadziłoby to do negatywnych konsekwencji dla aktywności produkcyjnej, zatrudnienia i wzrostu gospodarczego. Świat zachodni nie jest przygotowa¬ny na nagłe obniżenie poziomu dobrobytu, które byłoby ceną za radykalne przeciwdziałanie agresji rosyjskiej na Ukrainę. W ten sposób można podsumo¬wać dotychczasowe stanowi¬sko Unii Europejskiejw tej sprawie.

Drugi powód niezadowala¬jącej skuteczności wynika z ograniczeń podmiotowych. Do sankcji nie przystąpiły wszyst¬kie państwa świata, a liczba odstępstw jest pokaźna. W szczególności problemów przysparza postawa Chin i Indii.

Warto zwrócić uwagę na to, że podmioty z niektórych państw trzecich próbują wręcz rozwijać interesy z Rosją, sta¬rając się wykorzystać szanse wykreowane przez turbulen¬cje wojenne.

Po trzecie, wprowadzane sankcje mają charakter nara¬stający. Ogólna liczba takich działań dotyczących Rosji wynosi już kilka tysięcy. Kolej¬na, najnowsza runda dotyczy dostępu do portów amerykań¬skich dla statków rosyjskich.

Prezydent Joe Biden zazna¬cza, że „to kolejny kluczowy krok, który podejmujemy ra¬zem z partnerami z UE, Zjed¬noczonego Królestwa i Kana¬dy, by pozbawić Rosję korzyści z międzynarodowego systemu gospodarczego". Istnieją jed¬nak poważne obawy, czy w tej sprawie uda się osiągnąć w całym obozie zachodnim wy¬magany poziom solidarności. W miarę kontynuacji wojny w Ukrainie można się spodzie¬wać kolejnych sankcji.

Po czwarte, sankcje mają konsekwencje nie tylko dla strony nimi dotkniętej, ale także dla wprowadzającej je. Mimo wielkiej asymetrii pod tym względem w wielu pań¬stwach zwycięża poczucie konformizmu i oportunizmu - sankcje nie są wprowadzane albo są wprowadzane selek¬tywnie, a także podejmowane są próby ich obchodzenia. Doskonałym przykładem jest tutaj przywołany już import z Rosji węglowodorów do Unii Europejskiej.

Wnioski z przedstawionej analizy wydają się być dość pesymistyczne. Po pierwsze, wykazano nieskuteczność albo ograniczoną skuteczność porozumień międzynarodo¬wych, prawa międzynarodo¬wego oraz instytucji między¬narodowych odpowiedzial¬nych za utrzymanie pokoju.

Po drugie, w obliczu zauwa¬żonej niedoskonałości świato¬wej architektury zapewnienia pokojowej koegzystencji państw i narodów podjęto kwestię wykorzystania instru¬mentów o charakterze ekono¬miczno-administracyjnym czyli rozmaitych sankcji, jakie demokratyczna wspólnota międzynarodowa może nało¬żyć na państwo agresora. Wprowadzanie takich rozwią¬zań także nie jest pozbawione ułomności. Główne z nich dotyczą czasu, zakresu przedmiotowego, podmiotowego oraz skuteczności.

Po trzecie, adekwatna zdaje się być konkluzja, będąca swoistym paradoksem, że sprawy pokoju międzynaro¬dowego i światowego rozstrzy¬gają się na regularnym polu bitwy. Czy oznacza to, że pokój bez armii i zbrojeń jest nie¬możliwy? (Źródło: za zgodą Autorów przedruk z gazety Rzeczpospolita )

Marian Gorynia
Bronisław Sitek


*) Prof. Marian Gorynia pracuje na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu i jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Prof. Bronisław Sitek pracuje w SWPS Uniwersytecie Humanistycznospołecznym w Warszawie.  
 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Flaki szlacheckie...

Studenci to narodek bardzo podatny na snobizmy, często całkiem niespodziewane. Chwytanie i przyswajanie sobie wzorów amerykańskich, zwłaszcza afroamerykańskich, nie ma w sobie nic dziwnego, należy do prawie obowiązującej formy uspołecznienia. Piszę „prawie”, bo ta forma pozostawia spory margines na wolny wybór. Poza tym amerykanizm jako obyczaj i kultura nie rozchodzi się drogą snobizmu, lecz na inne sposoby i wskutek innych podniet, silniejszych od snobizmu. Koledzy z uniwersytetu mówią mi, że wśród swoich studentów zauważyli snobizm, w którym można dopatrzyć się antyamerykanizmu, chociaż pojawił się nie z takiego impulsu. Nie można powiedzieć, że się krzewi, ale daje o sobie mocno znać w środowiskach i kółkach towarzyskich mocno prawicowych, gdzie poszukuje się wzorów – że tak powiem – uszlachetnionych, ale nie oderwanych od życia.

Mówi mi kolega, że studenci, z którymi wiązał nadzieję, którzy wyróżniali się oryginalnym myśleniem i zwracającym uwagę sposobem bycia, przynoszą do swoich promotorów propozycje pisania prac magisterskich czy doktorskich na temat dworkowej, szlacheckiej kultury, dworkowego stylu życia rozumianego dość szeroko, branego nostalgicznie i z niejakim nabożeństwem.

Niewątpliwie mamy tu przejaw jakiejś tradycji i niewątpliwie ma ona widoczny związek ze szlachetczyzną, ale pojmowaną zupełnie inaczej niż w moich czasach studenckich. Miałem kolegę, który nazywał się Wdziękoński z Wdziękonia herbu Koński Łeb i niewątpliwie wywodził się z kultury dworkowej, a może jeszcze w niej tkwił, ale z pewnością nie miał takiego snobizmu, raczej, uprzedzając kpiny kolegów, sam ze swego herbu pokpiwał. Nie był zresztą wyjątkiem.

Czesław Miłosz pisał, że przed wojną i po wojnie jego koledzy i on sam wstydzili się swego szlacheckiego, dworkowego, bo ono takie było, pochodzenia. Ale pod koniec życia stawiał sobie pytanie, czy nie postąpił źle, zdradzając swoją klasę. Tak się zmienia duch czasu.

Dużo pisano o wpływie tradycji szlacheckiej na polskie obyczaje i zachowania polityczne. Dziś uczeni tym się nie zajmują jako sprawą oczywistą, temat został połączony z tematem Kresów i przedstawiany jest głównie w postaci kolorowych obrazków.

Mówi się, że w starej Polsce szlachta stanowiła 10% albo i 20% populacji, podczas gdy francuska noblesse tylko 1%. Zapomina się, że szlachta polska i francuska to kategorie i zjawiska zupełnie odmienne. Większość polskiej szlachty stanowili chłopi, o tyle wolni, o ile magnat im na to pozwalał, szlachtę brukową trzeba nazwać lumpenproletariatem – nie pracując i nie mając nic na wymianę, bywało, że wynajmowała się w sądach, jak wiemy od Kitowicza, w roli fałszywych świadków. Na drugim krańcu drabiny społecznej można się doszukać kilku rodów arystokratycznych, ale ogólnie magnateria to oligarchia, nie arystokracja. Nieco kształtu zachodniego polska oligarchia uzyskała pod zaborami.

Pamiętnikarze i dawni historycy pisali malowniczo o polskim republikanizmie, bo też był on malowniczy i totalnie skorumpowany. Może warto przytoczyć świadectwo o „szlachcie dworkowej”, nie najniższej rangi, bo tej, która brała udział w sejmikach. Kajetan Koźmian, poeta wybitny, choć zawsze niemodny, konserwatysta i wielbiciel szlachetczyzny, takie dał jej świadectwo w swoich znakomitych

„Pamiętnikach”. „Co dzień (podczas obiadów sejmikowych) nikły ze stołu nie tylko noże, łyżki, widelce, lecz obrusy. (…) Patrzyłem na to, jak podczas obiadu wszedł nieznajomy mi szlachcic w szarej, z kapturem na plecach opończy i zaczął się cisnąć do obsiadłego już stołu, mówiąc: »Panowie bracia, wy jecie, a ja głodny, od wczoraj nic nie jadłem. – Czemuż Waść nie pospieszył, nie naprzykrzaj się«, lecz gdy szlachcic ciągle się pchał między obiadujących i wyrywał drugim widelce, zawsze powtarzając: »Ja nic nie jadłem«, wypchnięto go od stołu. Wtem hajduk niesie na stół ogromną i głęboką misę gorących i kurzących się flaków. Szlachcic wypchnięty porywa za nią i wołając »Ja nic nie jadłem«, łyka flaki i parzy się. Współbiesiadnicy zrywają się od stołu, jeden mu wydziera misę, drugi rozdziera kaptur z opończy, drudzy wołają: »Nasyć się Waść, kiedyś nic nie jadł« i całą misę gorącej strawy wlewają mu w kaptur; szlachcic parzony w plecy flakami wrzeszczy i skacze, zrywają się drudzy z widelcami, chcąc jeść flaki z kaptura, kolą nieboraka i kaleczą, wrzask, hałas, aż na koniec obrywają kaptur z flakami, wysypują na misę i jedzą. Podobny wypadek widziałem i na innym Sejmiku z półmiskiem pierogów: porwał go głodny szlachcic, uciekał z nim, inni gonili”. (Źrodło: Tygodnik Przegląd )

Bronisław Łagowski


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem