Wydanie nr: 12 (172) GRUDZIEŃ 2017
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego











Natalii Drukarnia Etykiej











JAWI









































Najwyższa czas walnąć pięścią w stół…

 …i skończyć z drobnomieszczańską elegancją. Bo tym razem tak zwana totalna opozycja zadarła z obywatelami, którzy od dawna wnikliwym okiem śledzą polityczne szambo egzystencjalne w kraju i wskutek tego doskonale są zorientowani w tym, co śmierdzi, skąd śmierdzi i za czyje pieniądze śmierdzi. Więc przystąpmy proszę „totalnej opozycji razem z jej totalną propozycją” do meritum…W sobotę, 11 listopada, w dniu Święta Narodowego, w Warszawie odbył się wielki, spontaniczny Marsz Niepodległości. Jak obliczyli fachowcy, co najmniej 60 tysięcy Polaków wyległo na ulice Stolicy, aby uczcić Święto i dać wyraz swojemu patriotyzmowi. Miasto stało się wielkim Oceanem biało-czerwonych flag.

Ludzie szli, śpiewali, wznosili patriotyczne okrzyki, nikt nikogo nie pobił, nikt do nikogo nie strzelał gumowymi kulami ze strzelb płaskolufowych i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie grupa osobników niewiadomego pochodzenia, którzy ujawnili się z paroma jakimiś transparentami, na których wypisane były, jak twierdzą reprezentanci „totalnej opozycji i ich pieczeniarze” treści nacjonalistyczne, faszystowskie i w ogóle. A transparenty te, jak na zamówienie polityczne, pokazały się – to zaiste ciekawostka – akurat na samym czele 60-tysięcznego Marszu Niepodległości. No i zaczęło się…

Najpierw reprezentanci „totalnej opozycji i totalnej propozycji” oczywiście zauważyli te „faszystowskie” transparenty, później dołączyli do nich ich pieczeniarze i lizusy polityczne wylewając „cysterny politycznych pomyj” na rząd Rzeczypospolitej, na ministrów tego rządu, na policję, na wiadomą partię, która ten rząd stworzyła wygrywając demokratyczne wybory, a dostało się też i niektórym odważnym, którzy krygując się jak brzydkie panny na wydaniu przed absztyfikantem, starali się w napastliwych mediach wyjaśniać, że nie było żadnych faszystów, że nikt na dobrą sprawę nie zauważył żadnych plakatów.

Nikt? A media i reporterzy zagraniczni to pies? Oni byli w pogotowiu i oczywiście widzieli plakaty, fotografowali, filmowali i już w chwilę po zakończeniu Marszu, cały świat zatrząsł się w posadach, bo „w Polsce rodzi się faszyzm”. Zgroza!

W Brukseli „zagotowało się”. W całej Unii zawrzało. Oburzenie osiągnęło apogeum w tak zwanym Parlamencie Europejskim, szczególnie wtedy, kiedy „europosłowie” z partii „totalnej opozycji” i ich klakierzy polityczni podgrzali atmosferę, gotowi Polskę złożyć w ofierze każdemu, kto chce wysłuchać ich donosów na – Boże, jak oni nisko upadli – na ich własny rząd Rzeczypospolitej i ich własną Ojczyznę.

A później wydarzyło się coś, co ten cały Parlament Europejski skompromitowało raz na zawsze, przynajmniej w moich oczach. Otóż z ław poselskich zerwał się jakiś idiota – nie mam zamiaru nie tylko zapamiętać, ale w ogóle wymówić jego nazwiska, chyba Niemiec i zawył na cały gmach Parlamentu, że w Warszawie, w dniu 11 listopada maszerowało 60 tysięcy faszystów! No, co za dużo to niezdrowo!

Nie będę domniemywać, co i jak, ale warto w tym miejscu zastanowić się nad tym, po pierwsze: skąd się w Marszu Niepodległości nagle wzięła grupka frajerów z jakimś specjalnie przygotowanym, na pewno wcześniej, wrażym transparentem i to akurat na samym czele Marszu? Po drugie: czy w tym celu, aby to zagraniczne, wrogie i niechętne Polsce media mogły toto wszystko pięknie sfilmować? Po trzecie: jakim cudem reprezentanci „totalnej opozycji” też właśnie znaleźli się niedaleko tych transparentów, przez przypadek? Czy czasami nie w tym celu, aby „mieć dowód”, aby uwiarygodnić się u tych, którym Polska od niepamiętnych czasów przeszkadza w życiu i którzy - za przeproszeniem - wpieprzają się w Polskę, w jej Puszczę Białowieską z kornikiem drukarzem, w jej przerośnięte stado żubrów, w jej reformę sądów, we wszystko z problemem aborcji włącznie, aby Polsce „dokopać?

A temu idiocie „europosłowi” z Parlamentu Europejskiego, który w Warszawie dostrzegł „Marsz 60 tysięcy faszystów” powiem coś od serca: „Idioto, w Polsce i w Warszawie owszem byli faszyści, ale byli to rodowici Niemcy i to w czasie II Wojny Światowej, kiedy okupowali Polskę, napadniętą przez Hitlera w 1939 roku. Byli Niemcy, faszyści od Hitlera mordując Polaków, strzelając do Polaków, wieszając Polaków, trując ich w komorach gazowych razem z dziećmi i paląc Polaków w krematoriach za to tylko, że Polacy byli Polakami.

Natomiast po zakończeniu II Wojny Światowej, po tym jak się skończył Hitler, a Berlin zamienił się w kupę gruzu, w Polsce, tej – jak niektórzy mówią z lubością „komunistycznej” nigdy nie było ani jednego prawdziwego komunisty, a o faszystach to wiedziano tylko tyle, że to Niemcy, którzy Warszawę utopili w morzu krwi w czasie Powstania Warszawskiego.

Dzisiaj w moim kraju, w Polsce, też nie ma żadnego, ani jednego prawdziwego faszysty. Być może jest jakaś garstka gówniarzy, którym się coś nie podoba, którzy pyskują, że kogoś by tak dla draki powiesili, ale to jest tylko gadanie i dobrze. Niech sobie gadają! W tym celu walczyliśmy o wolność w Polsce, aby każdy mógł sobie gadać, co chce. Od reszty jest policja. Natomiast przestrzegam graczy politycznych z „totalnej opozycji” przed przylepianiem się do takich gówniarzy, wykorzystywaniem ich – bo to mało kosztuje (piwo, kominiarki i transparenty to są groszowe wydatki) do robienia polityki przeciwko legalnemu polskiemu rządowi jaki by ten rząd nie był.

Nauczcie się wreszcie „totalna opozycjo” i wy, jej klakierzy, pieczeniarze i lizusy, że wasz czas się skończył i wasze miejsce jest w ławach opozycji w Sejmie RP, a nie na ulicach i nie zagranicą z donosami na własne państwo.

Zresztą, co wam będę tłumaczyć. Powiem krótko: wielu w tej naszej Polsce polityków i politykierów już było i dawno ich już nie ma, niektórzy znikali z rządów z poniedziałku na wtorek, niektórzy inni tracili władzę między obiadem a kolacją, więc uważajcie, albowiem naród zaczyna naprawdę wierzyć w wybory parlamentarne i inne też, a jeśli tak, to moim zdaniem was już nie ma, tylko wy jeszcze o tym nie wiecie…

Jerzy A. Gołębiewski


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem