Bezdomność – ta hańba narodowa…
Dopiero teraz, w pierwszych dniach miesiąca lutego, zima pokazała swoje lodowate pazury. Spadek temperatury do minus pięciu stopni w skali Celsjusza, później do minus dziesięciu, ponownie, jak każdego roku w czasie zimowych mrozów, spowodował zainteresowanie głównie mediów, problemem bezdomności w Polsce. Kiedy dotarły informacje o pierwszych ofiarach mrozu, zmarłych bezdomnych, pojawiły się apele do policji, straży miejskich, do obywateli, aby rozejrzeli się wokół siebie i przychodzili osobom bezdomnym z pomocą, kierując ich do noclegowni i innych tego typu placówek, kiedyś nazywanych przytułkami. Ta jednorazowa akcja – nazwijmy ją – humanitarna, niestety powtarzana każdego roku o tej samej porze i na takim samym tle zamarzniętych na śmierć ludzi bez dachu nad głową, skutecznie tłumi podjęcie problematyki bezdomności w Polsce w szerszym, ekonomicznym i politycznym, państwowym kontekście.
Polska jest krajem, w którym bezdomność dużej liczby jej obywateli – dotyczy to według szacunków około trzystu tysięcy osób - trzeba nazwać hańbą narodową. W Polsce bowiem nie brakuje gliny, z której można wytwarzać cegły, nie brakuje piasku i wapna do wytwarzania spoiwa, nie brakuje też drewna do wyprodukowania belek stropowych, futryn, drzwi i okien, wreszcie nie brakuje zdolnych ludzkich rąk, aby budować w Polsce domy w ilości wystarczającej dla wszystkich obywateli. Mamy też jeszcze ( na razie ) spółdzielnie mieszkaniowe, które przy odpowiedniej i mądrej polityce kolejnych rządów i wsparciu państwa – jak to było w PRL-u!!! – mogłyby skutecznie i relatywnie szybko budować nowe mieszkania. Ale nie tylko w liczbie dostępnych społecznie mieszkań jest „pies pogrzebany”.
Wielka liczba bezdomnych, to ludzie „wyrzuceni na bruk” we własnym państwie, własnym mieście, własnej gminie, tylko za to, że nie mogli płacić za mieszkanie , bo nie mieli z czego pokrywać wygórowanych czynszów, wygórowanych nawet w kamienicach komunalnych, gdzie na dobra sprawę, czynsz za biednych i bezrobotnych, a nawet za rodziny patologiczne, powinna realizując ideę Solidarności pokrywać gmina. Przede wszystkim w tym celu, aby nie pogłębiać patologii – tam gdzie ona już jest faktem – i nie tworzyć nowej patologii tam, gdzie jeszcze jej nie ma. Wyrzucanie ludzi na bruk nie jest bowiem żadnym rozwiązaniem i nijak się ma do szczytnych haseł wspomnianej wyżej Solidarności, którymi politycy tak chętnie przy każdej okazji „wycierają sobie gęby”.
Polska według ostatnich obliczeń, w swoich dzisiejszych granicach, ma nieco ponad 37 milionów obywateli ( ponad dwa miliony wyemigrowały w ostatniej dekadzie w poszukiwaniu pracy i warunków do życia ). Uważam, że państwo o takim potencjale stać na to, aby nie prowadzić i utrwalać polityki „międzywojennego kapitalizmu” kiedy to „kamienicznicy” bezlitośnie wyrzucali na bruk biedotę w myśl hasła „nasze kamienice, wasze ulice”. Od tamtych czasów zmieniła się epoka, zmienił się stosunek do człowieka, szkoda, że nie w Polsce. Szkoda, że nie TU i TERAZ, gdzie buduje się za miliardy złotych „wypasione” stadiony piłkarskie dla – powiedzmy to otwarcie – hołoty „kibolskiej”, gdzie wyrzuca się „w błoto” miliony złotych na nikomu niepotrzebną turystykę rządowych i samorządowych urzędników, na imprezy i latanie samolotami rządowymi, a gdzie nie było i nie ma, ani w rządzie, ani w samorządach, funduszy socjalnych na opłacanie czynszów za tych, którzy przecież nie zawsze z własnej winy, nie mają pieniędzy, nie tylko na czynsz, na opłacenie rachunków za ogrzewanie, wodę, prąd i gaz, ale i na chleb dla dzieci.
Łatwo mówi się o patologii, o ludziach odrzuconych, o bezrobotnych, nie mówi się tylko o tym, co i kto tworzą patologię, odrzucenie i bezrobocie. Prawda jest jednak brutalna, jak zawsze: to państwo tworzy patologię, odrzucenie i bezrobocie, polityka państwa w stosunku do jego obywateli, polityka państwa w stosunku do rodziny, polityka państwa w obszarze budownictwa mieszkaniowego, opieki socjalnej i opieki zdrowotnej, polityki gospodarczej. Czytaliśmy kiedyś w Gdańsku, na murach stoczni, w pamiętnym roku, że „Socjalizm tak, wypaczenia nie!” Dzisiaj na tych samych murach można byłoby z czystym sumieniem napisać, myśląc o polityce własnego państwa, że „Wypaczenia tak!”.
…Bo, ze szczytnych haseł pierwszej Solidarności nie pozostało nic. I dlatego w okresie silnych mrozów znowu zamarznie na działkach, w parkach, w kanałach i na dworcach kilkudziesięciu bezdomnych Polaków. Prasa odnotuje ten fakt w rubryce miejskiej jako ciekawostkę i zaapeluje o „poratowanie” zmarzniętych bezdomnych szklanką herbaty…
Jerzy A. Gołębiewski
Lista artykułów
WIDEO DNIA
DEUTSCHE WELLE
DEPESZE
Z OSTATNIEJ CHWILI...
Serial Telewizji Polskiej
„Najdłuższa wojna
nowoczesnej Europy”
- już na DVD…
Jest to niebywałe wydarzenie: oto serial filmowy Telewizji Polskiej „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”po raz pierwszy w całości został wydany na płytach w standardzie DVD. Łącznie jest to 13 odcinków, ponad 850 minut projekcji , wszystko zapisane na 6 płytach, każda płyta w specjalnej okładce, stanowiących niezwykłej wartości historycznej i artystycznej zestaw filmowy. Niewielu Wielkopolan zapewne jest poinformowanych, że sceny do serialu były filmowane w Poznaniu, Turwi i Śremie, że konsultantem scen i całej treści filmu był znakomity Poznańczyk, światowej sławy historyk, prof. dr hab. Lech Trzeciakowski, a aktorami najwybitniejsi polscy artyści.
Serial „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” – to wspaniała historyczna saga w reżyserii Jerzego Sztwiertni, wyprodukowana przez Telewizję Polska w latach 1979-1981 i ukazująca bohaterską walkę Polaków z germanizacją dokonywaną w Wielkopolsce w latach 1815-1918. Dzięki wyjątkowej zapobiegliwości miłośników wielkopolskiej, patriotycznej historii i tradycji, udało się nabyć od Telewizji Polskiej prawa do wydania „Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy” jako pakietu na DVD z myślą, że serial ten powinien trafić do domów kultury, bibliotek szkolnych i publicznych, do gabinetów historycznych w szkołach w Wielkopolsce, a także do wielu prywatnych zbiorów.
czytaj więcej




































