Polak mądry przed szkodą…
W kilka miesiące po wyborach niektórzy polscy politycy nie przestają marzyć, że w Polsce będzie drugi Budapeszt. Miejmy nadzieję, iż to życzenie nie spełni się, zwłaszcza że teraz Węgry znalazły się w nie lada kłopotach. Przypomnę, iż jedna z agencji ratingowych obniżyła im wiarygodność kredytową do poziomu śmieciowego. Wszystko wskazuje więc na to, że ten kraj może stać się kolejnym państwem, które potoczy się po kryzysowej równi pochyłej... Na szczęście Polacy, w przeciwieństwie do jednego z polityków prawicy, wciąż Budapesztu u siebie nie chcą i kryzysowi mówią stanowcze „nie!".
Ostatnio na przykład dość specyficznie obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień bez Zakupów. Jak?... Gromadnie ruszyliśmy do sklepów, centrów handlowych i targowisk, jakby na przekór światowemu trendowi i chętnie dobywaliśmy portfela. Nasz duży zapał do zakupów potwierdzają także dane - według GUS sprzedaż detaliczna wzrosła w już październiku 2011 o 11,2 proc. w ujęciu rocznym i o 4,1 proc. w porównaniu do września. Abyśmy jednak nadal mogli cieszyć się optymizmem, nasza gospodarka musi dalej się rozwijać. Dlatego w swoim expose pan premier zapowiedział m.in. wzmocnienie dyscypliny finansów publicznych, deregulację, kontynuację reformy systemu emerytalnego oraz zmiany dotyczące ulg podatkowych.
Wśród pakietu zapowiadanych reform są też takie, które likwidują oczywiste nierówności społeczne. Nie powinny one budzić sprzeciwów, no może poza grupami osobiście zainteresowanych. Mam tu na myśli na przykład przywileje górników, podniesienie wieku emerytalnego dla służb mundurowych, czy włączenie księży do powszechnego systemu emerytalnego. Są też takie, które mogą jednak wywołać społeczne obawy, jak na przykład wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Ważną kwestią będzie uwolnienie od ciężarów biurokracji procesów inwestycyjnych. By się lepiej, szybciej i skuteczniej rozwijać, potrzebujemy zmian m.in. w prawie planowania przestrzennego, w prawie budowlanym oraz prawie środowiska naturalnego. Premier Donald Tusk w swoim expose zapowiedział na przykład skrócenie czasu uzyskiwania pozwolenia na budowę do 100 dni w przypadku dużych inwestycji i do 60 dni - mniejszych. Inną dziedziną wymagającą zmian jest rynek pracy. Potrzebne są w tym zakresie przepisy wprowadzające większą elastyczność w stosunkach pracy, a także przeniesienie norm antykryzysowych do prawa stale obowiązującego.
Równie ważne i potrzebne są reformy w prawie podatkowym, wprowadzające większą jasność i transparentność stosownych ustaw. Niebagatelnym wyzwaniem staje się także podjęcie inicjatyw legislacyjnych, mających ograniczyć szkodliwość powstających w gospodarce zatorów płatniczych. Walka z szarą strefą urasta natomiast do rangi już nie tylko działań na rzecz uczciwej konkurencji, ale też metod walki z kryzysem. Dla przedsiębiorców, ale także i dla wszystkich obywateli, bardzo ważną jest natomiast deklaracja premiera skrócenia czasu trwania procesów sądowych i egzekucja należności. Elementem krytycznym dla dobrej kondycji całego państwa może być przełom w deregulacji. Całość jednak pozytywnego efektu możemy osiągnąć nie tylko poprzez zmiany prawa, lecz także i pracy pracowników administracji publicznej. Dlatego optymizmem musi napawać powołanie nowego resortu - Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Nic nam bowiem po nawet najlepszych przepisach, jeśli nie będziemy posiadali dobrej kadry, nowocześnie i sprawnie pracujących urzędników. Ważne będzie również wprowadzenie do tego obszaru nowoczesnych technik i technologii komunikacji oraz przesyłu danych.
Polacy nie poddają się złym światowym trendom. Tam kryzys, u nas wzrost, tam marazm, u nas śmiałe projekty. Snujemy plany, które są niezwykle ambitne, ale na miarę naszych możliwości. Jeśli się powiedzie, możemy stać się nowoczesnym, rozwiniętym krajem i to w czasach, które wydają się temu nie sprzyjać. Mam nadzieję, że ta polska przekora potrwa bardzo długo. „Polak mądry przed szkodą" - tak bowiem powinna brzmieć nowa zasada obowiązująca w naszym kraju. Ufam, że wśród ludzi przekonanie o konieczności realizacji trudnych reform będzie silniejsze, niż partykularne gierki rodzimych politykierów. Potrzeby przyszłości i rozsądek muszą wygrać. (Źródło: Magazyn ECHO)
Adam Szejnfeld
( Autor jest posłem na Sejm RP )
Bank Światowy prognozuje…
Kraje rozwijające się powinny być przygotowane na dalsze ryzyko spadku w miarę jak problemy zadłużenia Strefy Euro i słabnący wzrost kilku znaczących gospodarek wschodzących, przyćmiewają perspektywy globalnego wzrostu ostrzega Bank Światowy w wydanym właśnie raporcie Global Economic Prospects (GEP) na rok 2012. Bank obniżył prognozy wzrostu na 2012 rok do 5.4 proc., dla krajów rozwijających się i do 1.4 proc., dla krajów o wysokich dochodach (-0.3 proc., dla Strefy Euro), w porównaniu do przewidywań z czerwca ubiegłego roku, wynoszących odpowiednio 6.2 i 2.7 proc., (1.8 proc., w przypadku Strefy Euro). Na poziomie globalnym szacowany jest wzrost na poziomie odpowiednio 2.5 i 3.1 proc., w latach 2012 i 2013.
Spowolnienie daje się już zaobserwować w słabnącym handlu światowym i cenach towarów. Globalny eksport towarów i usług przekroczył prognozowane 6.6 proc., w 2011 r. (spadek z 12.4 proc., w 2010 r.), lecz jego spodziewany wzrost w 2012 r. szacuje się zaledwie na 4.7 proc. W międzyczasie światowe ceny energii, metali i surowców, jak również produktów rolnych zmalały odpowiednio o 10, 25 i 19 proc., w porównaniu ze szczytowym okresem na początku 2011 r. W większości gospodarek rozwijających się spadek cen towarów przyczynił się do osłabienia inflacji. Choć w ostatnich miesiącach międzynarodowe ceny żywności zmalały o 14 proc., w porównaniu do szczytowych poziomów w lutym 2011 r., nadal poważnym powodem do obaw pozostaje bezpieczeństwo żywnościowe najbiedniejszych mieszkańców globu, zwłaszcza w Rogu Afryki.
„Kraje rozwijające się powinny oszacować swoje słabe strony i przygotować się na dalsze trudności póki jest jeszcze czas," powiedział Justin Yifu Lin, główny ekonomista Banku Światowego i wiceprezes ds. ekonomii rozwoju. Kraje rozwijające się dysponują mniejszymi możliwościami fiskalnymi i monetarnymi do podjęcia działań zaradczych w porównaniu z kryzysem w latach 2008/09. W efekcie, będą miały ograniczone możliwości reakcji na wypadek, gdyby wyschły międzynarodowe źródła pomocy, a warunki gospodarki światowej uległy gwałtownemu pogorszeniu.
Aby przygotować się na taką ewentualność, Hans Timmer, dyrektor ds. perspektyw rozwojowych w Banku Światowym radzi: „Kraje rozwijające się powinny przede wszystkim pokryć deficyt budżetowy, ustalić priorytety wydatków na społeczną siatkę bezpieczeństwa i infrastrukturę oraz przetestować kondycję rodzimych banków w skrajnych warunkach rynkowych."
Choć prognozy większości krajów o niskim i średnim poziomie dochodów rysują się korzystnie, uboczne skutki kryzysu w krajach o wysokich dochodach, zaczynają być odczuwalne na całym świecie. Indeksy obrazujące zależność pomiędzy długiem rynków wschodzących, a oprocentowaniem amerykańskich obligacji (tzw. sovereign spreads) wzrosły już średnio o 45 punktów bazowych, a napływ kapitału brutto do państw rozwijających się zmalał do 170 miliardów dolarów w drugiej połowie 2011 roku w porównaniu z 309 miliardami dolarów w tym samym okresie w roku 2010.
Gdyby wykorzystać wagi parytetu siły nabywczej, wzrost globalny wyniósłby odpowiednio 3.4 i 4.0 proc., w latach 2012 i 2013. „Eskalacja kryzysu nie oszczędzi nikogo. Tempo wzrostu gospodarek rozwiniętych i rozwijających się może spaść tak samo drastycznie jak w latach 2008/09, a nawet bardziej" powiedział Andrew Burns, menedżer ds. makroekonomii globalnej i główny autor raportu. „Nie można przecenić wagi planowania awaryjnego."
Pełna treść raportu jest dostępna na stronie: www.worldbank.org/globaloutlook
Wzrost PKB w Europie i Azji Środkowej od 2010 roku był marginalny i w 2011 wyniósł 5.3 proc., pomimo globalnych zawirowań finansowych w sierpniu 2011 roku i słabnącego popytu zewnętrznego, zwłaszcza ze strony Strefy Euro. Jednakże spowolnienie spodziewane w zamożnych gospodarkach europejskich, niepokojąca presja inflacyjna w regionie oraz ograniczony napływ kapitału spowodowany kryzysem w Strefie Euro może osłabić wzrost regionalny do 3.2 proc., w 2012 roku, zanim ustabilizuje się on na poziomie 4.0 proc.,w roku 2013. Bliskie powiązanie handlowe i finansowe z zamożnymi gospodarkami Europy sprawią, że wyniki ekonomiczne regionów będą szczególnie podatne na rozwój wydarzeń w Strefie Euro. ( Źródło: biuletyny NBP )

WIDEO DNIA
DEUTSCHE WELLE
DEPESZE
Z OSTATNIEJ CHWILI...
Serial Telewizji Polskiej
„Najdłuższa wojna
nowoczesnej Europy”
- już na DVD…
Jest to niebywałe wydarzenie: oto serial filmowy Telewizji Polskiej „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”po raz pierwszy w całości został wydany na płytach w standardzie DVD. Łącznie jest to 13 odcinków, ponad 850 minut projekcji , wszystko zapisane na 6 płytach, każda płyta w specjalnej okładce, stanowiących niezwykłej wartości historycznej i artystycznej zestaw filmowy. Niewielu Wielkopolan zapewne jest poinformowanych, że sceny do serialu były filmowane w Poznaniu, Turwi i Śremie, że konsultantem scen i całej treści filmu był znakomity Poznańczyk, światowej sławy historyk, prof. dr hab. Lech Trzeciakowski, a aktorami najwybitniejsi polscy artyści.
Serial „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” – to wspaniała historyczna saga w reżyserii Jerzego Sztwiertni, wyprodukowana przez Telewizję Polska w latach 1979-1981 i ukazująca bohaterską walkę Polaków z germanizacją dokonywaną w Wielkopolsce w latach 1815-1918. Dzięki wyjątkowej zapobiegliwości miłośników wielkopolskiej, patriotycznej historii i tradycji, udało się nabyć od Telewizji Polskiej prawa do wydania „Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy” jako pakietu na DVD z myślą, że serial ten powinien trafić do domów kultury, bibliotek szkolnych i publicznych, do gabinetów historycznych w szkołach w Wielkopolsce, a także do wielu prywatnych zbiorów.
czytaj więcej





































