Wydanie nr: 2 (109) LUTY 2012
ISSN 1643-0883 | RPR 1392



















JAWI

















Comgroup - strony WWW



























TSL-BIZNES

Jan Paweł II – Bóg dla naszych czasów? (9)

„Nawet 'Sanctissimus' to za mało". Beatyfikacja Jana Pawła II odbyła się w niedzielę, l maja 2011 roku, a więc nadszedł czas na zakończenie naszego „serialu", który, ponad pierwotną zapowiedź, objął również dzisiejszy, dziewiąty, odcinek. Poprzedni, ósmy, zakończyłem stwierdzeniem, że wybór Gorbaczowa na najwyższe stanowisko w ZSRR był cudem i że Jan Paweł II też tak myślał. Ale gdzie on to powiedział i jak dokładnie to sformułował ? 

W dniach od 12 do 14 stycznia 1987 roku, Wojciech Jaruzelski jako przewodniczący Rady Państwa PRL złożył oficjalną wizytę we Włoszech. 13 stycznia został przyjęty na godzinnej rozmowie z Janem Pawłem II, po której papież oświadczył, że była to rozmowa „historyczna". W swej książce pt. „Być może to ostatnie słowo - Zeznania złożone przed sądem" (Wyd. Comander, Warszawa, 2008), Jaruzelski pisze, że a propos Gorbaczowa, papież powiedział dosłownie: „Gorbaczowa zesłała nam Opatrzność". Rozmowa Jan Paweł II -Jaruzelski w Watykanie była niejako preludium do trzeciej pielgrzymki papieża do Polski w dniach od 18 do 24 czerwca tego samego, tj. 1987 roku. Jak widać, papieżowi zdawało się specjalnie nie przeszkadzać ani istnienie PRL, ani fakt, że rządził nią generał Jaruzelski.

Te spotkania i rozmowy były częścią fascynującego ciągu wydarzeń. W lecie 1986 roku, w samolocie Reagana Air Force One, w czasie jednej z jego podróży, w poolu dziennikarskim (grupie korespondentów, informujących o tym, co się dzieje w samolocie prezydenckim innych dziennikarzy lecących w oddzielnym samolocie prasowym) znalazł się Victor Ostrowidzki, Polak z pochodzenia, korespondent pism Hearsta w Białym Domu. On, podobnie jak Tad Szulc, nie zmienił swego nazwiska mimo, że było ono trudne dla Amerykanów. Rozmawiając z Larry Speaksem, rzecznikiem Reagana, o Polsce, Victor powiedział: „Sankcje amerykańskie nałożone na Polskę uderzają w zwykłych Polaków, a nie w rządzących". „Skąd to wiesz ?" - zapytał Speakes. „Od twojego odpowiednika, rzecznika Jaruzelskiego, Jerzego Urbana, który powiedział publicznie, że rząd się zawsze wyżywi". Na to Speakes: „Powtórzę to Reaganowi".

11 września 1986 roku Polska ogłosiła zwolnienie wszystkich więźniów politycznych, zaś 17 lutego 1987 roku Reagan zniósł dwie ostatnie sankcje nałożone na Polskę, oznajmił, że USA i Polska wymienią ambasadorów (zamiast dotychczasowych charges d'affaires), a wewnętrzną decyzją Białego Domu „oddał Polskę w pakt wiceprezydentowi Bushowi". Powiedział mu: „Ja się teraz zajmuję Gorbaczowem, a ty się zajmij Polską". Bush przekazał tę wiadomość Janowi Pawłowi II.

Nie było więc przypadkiem, że po pielgrzymce papieskiej do Polski w czerwcu 1987 roku, Bush, wraz z panią Barbarą, przybyli do Warszawy pod koniec września tegoż roku. Bush przeprowadził długą rozmowę z generałem Jaruzelskim (z Wałęsą oczywiście też) i wystąpił w telewizji polskiej. Towarzyszyła mu ekipa jednej z telewizji amerykańskich, ponieważ prowadził on wówczas swą kampanię prezydencką i zależało mu na głosach „polskich" w USA.

Gdy Bush wybory wygrał i objął prezydenturę 20 stycznia 1989 roku, zaczęła się nowa seria cudów z jego i Jana Pawła II udziałem. Ta seria cudów odbywała się w istniejącej do przełomu 1989 i 1990 roku PRL, przy dużej aktywności jej władz i przychylności obu wyżej wspomnianych osobistości. Ale ten element był skrzętnie natychmiast okrywany milczeniem przez „Solidarność". Największym cudem z udziałem Busha były jego starania uwieńczone powodzeniem, by prezydentem najpierw PRL a później RP został Wojciech Jaruzelski. Pomyśleć tylko - prezydent USA walczy o to, by czołowy komunista i, co gorsza, „autor" stanu wojennego zajął najwyższe stanowisko w nowej Polsce!

A tak było. 30 czerwca 1989 roku generał Jaruzelski odmawia kandydowania na urząd prezydenta państwa, ponieważ nie chce się narzucać. Bush więc działa zakulisowe, by go skłonić do zmiany decyzji. 9 lipca leci z wizytą do Warszawy. W czasie tego lotu, w Belwederze, Charles Bierbauer z CNN, przeprowadza wywiad z Jaruzelskim. Gdy go pyta czy trwa przy decyzji niekandydowania, Jaruzelski potwierdza ją, ale po raz pierwszy dodaje: „Chyba, że się zmienią okoliczności". W Polsce Bush chwali Generała „pod niebiosa", wymieniając jego nazwisko w pozytywnym sensie aż pięć razy w przemówieniu w Sejmie. Jaruzelski więc zmienia decyzję i 19 lipca zostaje prezydentem PRL.

A Jan Paweł II ? Przede wszystkim - wznowienie stosunków dyplomatycznych z Watykanem, po prawie półwiecznej przerwie, następuje - 17 lipca 1989 - w wyniku decyzji rządu PRL, na którego czele stoi komunista przecież, choć liberalny, Mieczysław F. Rakowski. Jak na to reaguje Jan Paweł II ? Oczywiście pozytywnie, ale i niezwykle. Chce jak najszybciej dokonać wymiany ambasadorów, tj. spowodować akredytowanie Nuncjusza Apostolskiego w Warszawie i przyjąć Ambasadora polskiego w Watykanie. I teraz uwaga! Od 12 września 1989 roku działa w Polsce nowy rząd pod przewodnictwem Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego premiera od 55 lat, ale jest to wciąż rząd PRL. I oto Jan Paweł II zwraca się do niego z prośbą, by jako pierwszego po tylu latach ambasadora polskiego, do Watykanu przysłał...komunistę (choć też liberalnego), Jerzego Kuberskiego. Papież zna go jako ostatniego szefa owej „prawie ambasady polskiej przy Watykanie" tj. Przedstawicielstwa PRL do spraw Kontaktów Roboczych ze Stolicą Apostolską, założonego jeszcze w 1974 roku „za Gierka". I tak się staje. Kto dzisiaj wie, że pierwszym ambasadorem Polski przy Watykanie był przedstawiciel PRL, który złożył papieżowi listy uwierzytelniające podpisane przez Wojciecha Jaruzelskiego, prezydenta też Polskiej Rzeczypospolitej L ? Sprawa została praktycznie ujawniona po raz pierwszy dopiero w pamiętnikach Kuberskiego w piśmie „Ambasador" przez jego redaktora naczelnego, Stanisława Błaszczyka, w 2010 roku.

Nie koniec na tym 6 grudnia 1989 roku, pierwszy Nuncjusz Apostolski po owych 55 latach nieistnienia stosunków dyplomatycznych między Warszawą i Watykanem, J, E. arcybiskup Józef Kowalczyk, składa listy uwierzytelniające na ręce Wojciecha Jaruzelskiego, prezydenta PRL. To dokument uroczysty, wydrukowany na specjalnym papierze, zredagowany po łacinie i zaczynający się od słów „niustri et Honorabili Yiro - Reipublicae Popularis Polonicae Praesidi - Joannes Paulus PP H - Illustris et Honorabilis Yir, salutem et prosperitatem". Słowa te znaczą: „(Do) Wybitnego i Czcigodnego Męża, Wojciecha Jaruzelskiego, Prezydenta Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (od) Jana Pawła II, PP Papa et Pastor (Papieża i Pasterza). Wybitny i Czcigodny Mężu! Zdrowia i pomyślności!".

Są to piękne i przeniknięte szacunkiem słowa, nawet jeżeli byłyby tylko podyktowane tradycją watykańskiego protokołu dyplomatycznego. Ale kryją one coś jeszcze. 6 grudnia 1989 roku Jan Paweł II wiedział, że na przełomie grudnia 1989 i stycznia 1990 roku zostanie przywrócona dawna nazwa państwa polskiego -Rzeczpospolita Polska (bez słowa „Ludowa"). Jeżeli, w swym obliczonym na wieczność dokumencie watykańskim nie chciałby mieć tej, podobno powszechnie znienawidzonej nazwy „Ludowa", to mógł z poleceniem wręczenia listów uwierzytelniających przez nuncjusza Kowalczyka,  poczekać do pierwszych dni stycznia 1990 roku, kiedy Wojciech Jaruzelski byłby już prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej - kropka. Musiało więc coś przynajmniej się tlić w charakterze papieża, w jego jestestwie, na korzyść tej Ludowej Polski, która, przy wszystkich jej wadach, była przez prawie pół wieku jego ojczyzną i z której, jak by nie było, dotarł on do Watykanu, na najwyższe stanowisko w kościele o zasięgu światowym.

Na to „coś" są dowody, a jeden z nich złożył - tak chciał los - następca Kuberskiego na stanowisku polskiego ambasadora w Watykanie, działacz katolicki, Stefan Frankiewicz. W wywiadzie dla „Gazety Świątecznej", dodatku do „Gazety Wyborczej" z 3-5 kwietnia 2010, Frankiewicz powiedział: „Papież miał szalone poczucie humoru sytuacyjnego, jedną celną uwagą potrafił coś spuentować. Po którymś z posiłków, kiedy mówiono o Polsce, były narzekania na sytuację polityczną, społeczną, papież westchnął po aktorsku: „Tak, za komuny było lepiej'". Niech będzie i „po aktorsku". Niech będzie i żartobliwie. Niech będzie i z westchnieniem. Ale to miło, że coś takiego było.


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner