Wydanie nr: 8 (91) SIERPIEŃ 2010

ISSN 1643-0883
RPR 1392


JAWI

WojewĂłdzki Fundusz Ochrony ÂŚrodowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu

Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Budowlane ATANER Sp. z o. o.

Samorząd Województwa Wielkopolskiego

POLSKI CUKIER



UNIA EUROPEJSKA 

Unia zmiennych sojuszy…

„Przyszłość Polski leży w Unii sprawnej, solidarnej, spójnej i zintegrowanej” pisze w swoim tekście Dariusz Rosati (Gazeta Wyborcza, 11.01.2006 r.). Trudno nie zgodzić się z tą tezą, stanowiącą klasyczny przykład uniwersalnego sloganu, ogólnego na tyle, że podpisze się pod nim praktycznie każdy. Nie sposób bowiem obronić kontrargumentację, że w interesie Polski leżałaby Unia niefunkcjonalna, opierająca się tylko wyłącznie na realizacji egoistycznych interesów jednych Państw kosztem drugich, wewnętrznie rozczłonkowana i rozbita.

Problem w tym, że sprawna Unia służąca polskim interesom, wbrew temu co twierdzi poseł Rosati, nie stoi w sprzeczności z regułami rządzącymi od lat stosunkami międzynarodowymi, a więc zasadą zawiązywania zmiennych sojuszy czy regułą kształtowania poszczególnych unijnych polityk w imię własnego interesu narodowego. Wręcz przeciwnie, dalekosiężnych celów politycznych nie uda się osiągnąć na bazie więzów „wieczystych sojuszy”, które, jak już pokazała historia, okazują się często najbardziej nietrwałe. Nie da się ich również osiągnąć oraz poprzez pozostawanie w „obozie neutralnym” wobec unijnych reform polityczno-instytucjonalnych wraz z mniejszymi państwami UE.

Taktyka zmiennych sojuszy, o której pisze również Konrad Szymański (Gazeta Wyborcza, 5.01.2005 r.), jest najskuteczniejszym środkiem realizacji długofalowych celów politycznych w szczególności w przypadku gdy wizja realizatorów tych celów nie jest jednobarwna i nie sytuuje się w sposób jednoznaczny ani po stronie entuzjastów integracji we wszelkich dziedzinach ani też antyintegracjonistów uważających integrację w Europie za zagrożenie suwerenności Państw. Taka właśnie wizja selektywnego integracjonizmu pozwala budować rzeczywistą „Europę ojczyzn” - Unię zawdzięczającą swój potencjał determinacji i sile państw członkowskich oraz ich wzajemnej konkurencji.

Integracja zmierzająca w kierunku tworzenia unii politycznej nie jest bowiem uniwersalnym remedium mogącym przełamać obecny kryzys w UE. Wręcz przeciwnie – aby nadać Unii nową jakość należy wreszcie uznać, że integracja w niektórych dziedzinach jest potrzebna i należy ją rozwijać bądź usprawniać. Należy jednak również jednoznacznie stwierdzić dlaczego w innych dziedzinach zacieśnianie współpracy i ujednolicanie „reguł gry” może być szkodliwe. Wydaje się że trudno będzie myśleć o pełnym sukcesie państw członkowskich oraz UE jako całości, bez redefinicji procesu integracyjnego i zahamowania zjawiska spill-over, a więc niekontrolowanego „rozlewania się” kompetencji wspólnotowych na coraz to nowe obszary.

Usługi – tak, podatki – nie

Pierwszym i podstawowym fundamentem zacieśnionej współpracy państw europejskich winna pozostać gospodarka. Analiza niemal pięćdziesięcioletniej historii Wspólnot Europejskich pozwala na konstatację, że integracja gospodarcza w Europie, pomimo różnych niedociągnięć i mankamentów okazała się sukcesem. Wydaje się, że większość państw członkowskich (szczególnie państwa uboższe) nie osiągnęłaby podobnego poziomu rozwoju gospodarczego bez związania rynków węgla i stali, stworzenia unii celnej, wspólnego budżetu w ramach EWG, funduszy strukturalnych, swobód przepływu osób, towarów, kapitału usług i przedsiębiorczości czy unii gospodarczo-walutowej.

Jednocześnie nie sposób pominąć tu niepowodzenia w realizacji Wspólnej Polityki Rolnej, znajdującej się w zasadzie od początku lat osiemdziesiątych w kryzysie, którego nie załagodziła reforma roku 1992. Konrad Szymański pisząc o „łapówkarskiej polityce rolnej” używa mocnych słów, trudno jednak nie zgodzić się z tym, że polityka rolna pilnie wymaga gruntownej reformy, która, wbrew temu co starają się podnosić niektórzy, leży w interesie Polski. Uproszczenie systemu dopłat, zwiększenie środków na modernizację i rozwój obszarów wiejskich ze szczególnym uwzględnieniem rolnictwa ekstensywnego - te główne założenia odrzuconej przez Francję, skądinąd niedoskonałej, ale zmierzającej w dobrym kierunku reformy Fischlera z 2002 roku byłyby dla Polski korzystne. W tej dziedzinie Polska powinna unikać na dalszą metę sojuszów w sprawie WPR z Francją.

Z niezwykłą ostrożnością należy natomiast podchodzić do forsowanej często pod płaszczykiem integracjonizmu, zaawansowanej harmonizacji podatkowej. O ile bowiem ujednolicenie np. podatku akcyzowego (czy też ustalenie jednolitych maksymalnych stawek) na niektóre towary może być korzystne dla wszystkich krajów członkowskich, o tyle wspólne regulacje dotyczące np. podatków PIT czy CIT muszą budzić głęboki sprzeciw, są bowiem podstawowym narzędziem służącym likwidacji wolnej konkurencji wewnątrz UE. Polska winna więc aktywnie budować „obóz obrońców wolnej konkurencji” zarówno w imię własnego interesu, jak i w imię dobrobytu całej UE.

Jednocześnie w ramach budowania Europy solidarnej należy formować koalicję państw oraz używać wszelkich możliwych form nacisku zmierzających do utrzymania i pełnej realizacji polityki czterech (względnie pięciu) swobód. Dziś, kiedy swobody przepływu osób, towarów i kapitału funkcjonują względnie sprawnie i są dość skutecznie strzeżone przez Komisję i Europejski Trybunał Sprawiedliwości, główna oś sporu dotyczyć będzie w najbliższym czasie dziedzin dotykających najprężniej rozwijający się sektor usług gospodarek krajów europejskich - swobodę świadczenia usług i swobodę przedsiębiorczości wewnątrz UE. Potężny spór i emocje jakie wzbudziła, nawet mocno już „rozwodniona”, dyrektywa usługowa pokazuje, że Państwa uchodzące dotychczas za „wielkich integracjonistów” (Francja, Niemcy, Belgia) mogą opierać się pełnej realizacji integracyjnych założeń traktatowych podczas gdy zdystansowana w znacznej mierze od integracji europejskiej Wielka Brytania wraz z „nowicjuszami” mogą w tej dziedzinie uchodzić za euroentuzjastów. W tej sytuacji nasuwa się pytanie – na czym ma polegać zdaniem Francji, Niemiec i Belgii pełna integracja gospodarcza w Europie? Rozbieżność zdań w tej niezwykle istotnej sprawie to tylko jeden z argumentów wskazujących, że taktyka zmiennych sojuszy jest w chwili obecnej jedyną opcją gwarantującą szanse realizowania własnych celów i założeń.

Co więcej, Polska winna również wypracować element szybkiej reakcji na taktyczne koalicje zawierane wbrew jej interesom. Jeżeli więc Francja czy Niemcy cały czas będą wspominać o Europie dwóch prędkości i nieustannie narzekać na antyintegracjonistycznych maruderów ze wschodu, może warto zacząć myśleć o budowie wzmocnionej współpracy przez „nowe” państwa UE oraz Wielką Brytanię na bazie projektu liberalnej dyrektywy usługowej. Aby osiągnąć sukces, sprawy kluczowe dla przyszłości Polski i Europy trzeba bowiem czasami stawiać na ostrzu noża. Właśnie w imię solidarności i sukcesu gospodarczego UE!

Wspólna polityka zagraniczna? Zaczekajmy

Kwestią nie mniej istotną jest integracja polityczno-prawna UE. Wydaje się, że w tej dziedzinie winno dążyć się raczej do usprawniania działania instytucji wspólnotowych niż do przekazywania im nowych kompetencji. Celem pierwszorzędnym winno być usprawnienie procesu legislacyjnego i uczynienie go bardziej transparentnym (w chwili obecnej mamy ponad 20 procedur legislacyjnych wewnątrz UE). Jednocześnie winno się zmierzać do wyeliminowania praktyki potężnej nadprodukcji soft law ujętego w formie niezliczonych komunikatów, ksiąg, stanowisk i deklaracji stwarzających niesłychany bałagan w systemie prawa wspólnotowego.

Polska powinna również bez kompleksów nowego członka UE przeciwstawiać się w interesie całej UE prawotwórczym zapędom ETS, któremu zdarza się wykraczać poza swoje kompetencje i zapominać, że to państwa, a nie sędziowie są „panami traktatów”. Cieszy fakt, że w tej sprawie możemy liczyć na poparcie Austrii, sprawującej obecnie prezydencję w UE (wskazują na to ostatnie wypowiedzi kanclerza Schüssela).

Dążąc do usprawnienia działania istniejących instytucji należy sprzeciwiać się powoływaniu nowych, niepotrzebnych instytucji, które w dzisiejszej rzeczywistości nie są w stanie uzyskać odpowiedniego mandatu do sprawnego działania od wszystkich państw członkowskich. Przykładem takiej instytucji byłby Minister Spraw Zagranicznych UE.

Stosując politykę selektywnego integracjonizmu należy również jednoznacznie określić obszary wyłączone poza granice kompetencji Unii. Do tego obszaru winna z pewnością póki co należeć polityka zagraniczna państw. Należy tu zaznaczyć, że w przyszłości chętnie widzielibyśmy Unię gwarantującą swoją wspólną polityką zagraniczną bezpieczeństwo międzynarodowe oraz odpowiednią reprezentację polskich interesów. Na dzień dzisiejszy i najbliższą przyszłość taka integracja niosłaby jednak za sobą ogromne ryzyko prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej pod dyktando największych państw UE.

Poza kompetencjami UE winny również pozostać narodowe tradycje kulturowe oraz kwestie moralne. Wszelkie próby ingerowania w te dziedziny organów wspólnotowych czy to poprzez wspomniane soft law czy też wprost poprzez akty prawa wspólnotowego pod pozorem ochrony praw człowieka jest niedopuszczalne i musi być każdorazowo przedmiotem krytyki i braku akceptacji takiego postępowania.

Prawo i Sprawiedliwość nigdy, wbrew twierdzeniom niektórych, nie było partią eurosceptyczną. W Unii Europejskiej potrafiło natomiast dostrzegać zarówno szanse jak i zagrożenia. Dlatego też metoda selektywnego integracjonizmu realizowana za pomocą taktyki zmiennych sojuszy, o której pisze poseł Szymański, szczególnie w obliczu ostatniego sukcesu budżetowego premiera Marcinkiewicza oraz w przededniu ponownych dyskusji na temat dyrektywy usługowej, a także, w odleglejszym terminie, na temat nowego traktatu (konstytucyjnego?) regulującego nowe podstawy prawne funkcjonowania Unii wydaje się być najwłaściwszą formą realizacji zarówno polskich interesów jak i europejskiej idei solidarności. ( Powyższy artykuł opublikowany był w Gazecie Wyborczej, w nr 29 )

( Autor jest wybranym z listy PiS posłem do Parlamentu Europejskiego, jest przewodniczącym komisji petycji w PE. )

Marcin Libicki

(Zezwala się na przedruki pod warunkiem podania źródła: www.europartner.com.pl)

__________________
Wersja do druku
 

UNIDO  Sekretariat Europejski  Powered by Pajączek    Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce

Europejski Magazyn Internetowy EuroPartner został przygotowany przy współpracy z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej

© Copyright 2004 Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego


Strona wygenerowana w 0.891 sek.